Dzisiaj chciałem poruszyć sprawę irracjonalności istnienia instytucji Straży Miejskiej. Jak wiemy, jej kompetencję (m.in. mandaty za złe parkowanie, akty agresji oraz wandalizmu, drobne kradzieże, brudzenie itd.) pokrywają się w 100% z kompetencjami Policji, z zastrzeżeniem że są o wiele mniejsze. O Straży Miejskiej mało kto ma dobre zdanie, szczerze mówiąc nie znam takiej osoby. Niski poziom wykształcenia, wysoki poziom chamstwa i korupcji w tej instytucji sprawia, że zamiast postrzegać ją jako cnotliwych obrońców, uważamy ich za zwykłych „molestatorów starych babć”, półgłówków i leni marnujących NASZE pieniądze. Bo gdy trzeba wlepić mandat za przejście nie po pasach, strażnik już ściga, ale gdy wypadałoby przejść się wieczorem po nieoświetlonej ulicy to strażnik je trzeciego kebaba, popijając soczkiem. Czy się stoi, czy się leży 2 tysiące się należy, jak głosi stare powiedzenie klasy robotniczej.

Zanim przejdę do konkretów, przywołam jeszcze krótką anegdotkę dot. Stricte senso strażników miejskich..

Parę dni temu, w godzinach południowych przechadzałem się po ulicy 3 maja w okolicach patelni, czekając na spotkanie. Dostrzegłem wszystkim nam znanego złotego forda Mustanga, kandydata na prezydenta Pana Macieja Adamca. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, iż zaparkowany był praktycznie prawie, że na przystanku autobusowym, w miejscu gdzie ludzie czekają na autobus, przechodzą itd. Po chwili dostrzegłem dwóch strażników miejskich, którzy wesoło rozmawiając wkroczyli do sąsiedniego budynku i gościli tam przez około 10 minut. Po wyjściu podeszli do samochodu, a do nich podbiegli niezadowoleni przechodnie skarżąc się na źle zaparkowany samochód. Panowie strażnicy wyjęli notesik, skorbnęli tam parę słów, po czym chwycili za telefon i zadzwonili. Nic nie sugeruję, ani nie oczerniam nikogo, ale nagle po chwili przybiegł Pan Adamiec w złotym dresie, wskoczył do samochodu, kiwnął do strażników głową i odjechał z piskiem opon. Strażnicy oddalili się paląc papieroska i wesoło rozmawiając.

Powyższa sytuacja wprawiła mnie w osłupienie, gdyż jestem przekonany że gdyby stał tam mój samochód to po pierwszych 5 minutach użerałbym się z blokadą koła! Czy to jest właśnie ta równość, o której tak lewica śpiewa dookoła? Dobijająco orwellowska równość. Cóż za polityka! To przykre.

Ale przejdźmy do konkretów, bo zaraz posypią się docinki, że opieram swoją niechęć jedynie na irracjonalnych pobudkach.  Proszę Państwa, jako racjonalista podpieram mój wywód krótką symulacją. Nie dysponuję konkretnymi danymi z naszego miasta, gdyż nigdzie nie mogę znaleźć nic konkretnego, jeśli ktoś byłby łaskaw mi pomóc to proszę o kontakt, ale postaram się oszacować ile kosztuje nas Straż Miejska i udowodnić, że wychodzimy na tym niczym Zabłocki na mydle.

Załóżmy, że Gmina Sosnowiec zatrudnia 50 Strażników Miejskich. Średni zarobek niech będzie 2000 zł brutto. Rocznie gmina wydaje w takim razie 1,2 mln złotych.(2000*50*12) Na formację zajmującą się protekcją możnych, opychaniem się w czasie pracy i totalnym nieróbstwem. Za tą kwotę można by zatrudnić przynajmniej 58(!) nowych policjantów (Pensja początkującego policjanta: 1543 zl), którzy mają o wiele szersze kompetencje! Poza tym zwiększylibyśmy zatrudnienie o 8 osób, przy takich samym kosztach. Już nie piszę o kosztach samochodów dla strażników (Bardzo potrzebne do wypisywania mandatów za złe parkowanie, czy ściganiu małolatów za złe przejście przez ulicę). Już w wielu miastach w Polsce zlikwidowano tę iluzję bezpieczeństwa (nie mówiąc o innych krajach, gdzie nie istnieje tak bezsensowna instytucja).

Wróćmy jeszcze do tych 58 Policjantów. Jeżeli założymy (na potrzeby tej symulacji), że w kolejnych 6 miesiącach ich pensje wzrosły o 20%, z 1543,00 zł do 1851,60 zł, to suma wynagrodzeń w nowym półroczu wyniosłaby 644 148 zł. Z tego wynika, że rocznie nowi pracownicy Policji wynieśliby miasto:  1 181 112 zł (Pierwsze półrocze ze starą pensją: 536 964 zł, drugie półrocze z nową: 644 148 zł), czyli o 18 888 zł mniej niż Straż Miejska. Myślę, że tę nadwyżkę można by również rozsądnie zagospodarować.

Reasumując, przy tych samych kosztach mielibyśmy 58 dodatkowych policjantów, zamiast 50 strażników miejskich. Przypominam w tym miejscu o szerszych kompetencjach Policji.

A więc, drodzy obywatele, skoro widać różnicę, to po co przepłacać?

Pozdrawiam

Do artykułu zostało naniesionych kilka drobnych poprawek, dzięki pomocy i wsparciu Pani Renaty Szczepary. Dziękujemy za bezinteresowne oddanie sprawie!

Popularity: 6%

Share and Enjoy:
  • Print
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogosphere News
  • email
  • Gwar
  • Live
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Wykop